Dzis jest Środa, 21.11.2018 Imieniny: Janusza, Marii, Reginy
 
Strona główna - aktualności

Uzasadnienie

W ostatnich latach obserwujemy znaczące zmiany struktury polskiego handlu. Napływ kapitału zagranicznego do polskiego sektora handlu w większości przypadków negatywnie wpływa nie tylko na handel lecz i na całą lokalną przedsiębiorczość. Od kilku lat proces ten jest to przedmiotem ożywionej debaty publicznej. Powstawanie obiektów wielkopowierzchniowych rodzi w większości konsekwencje o charakterze ponad-lokalnym, zarówno dla rynku handlu jak i produkcji, usług, a w konsekwencji negatywnie wpływa na rynek pracy. Proces ten jest żywiołowy, w żaden sensowny sposób nie związany ze strategiami rozwoju społecznego i gospodarczego gmin i miast. Skutki podejmowanych decyzji w gminach wykraczają daleko poza ich granice. Nie unormowanie procesu powstawania obiektów wielkopowierzchniowych grozi nam nie tylko zakorkowaniem naszych miast jak to jest w Warszawie, czy też na Śląsku lecz i utratą dziesiątek tysięcy miejsc pracy. W sytuacji bezrobocia na poziomie 20%, a w niektórych rejonach kraju jak np. powiat Sławieński ponad 36% nie stać nas na dalsze zwiększanie "ławki osób bezrobotnych".

Warszawa z prawie milionem m2 nowoczesnej powierzchni handlowej wyprzedziła większość krajów europejskich, takich jak Pragę, Budapeszt, Moskwę, Hamburg, Brukselę, Wiedeń, Barcelonę, zbliżając się wielkością nowoczesnej powierzchni handlowej do Berlina [1]. Informacje z izb skarbowych, docierające za pośrednictwem polskich mediów jednoznacznie informują o braku wpłat tytułem podatku dochodowego ze strony sieci wielkopowierzchniowych do budżetu państwa. Również wskazują na ograniczony wpływ do budżetu gmin podatku od nieruchomości, który w wielu przypadkach jest w całości bądź też częściowo przez gminy umarzany. Niepokojące zjawiska obserwuje się w małych miastach, poniżej 40 tysięcy mieszkańców, a nawet poniżej 20 tysięcy mieszkańców, jak to ma ostatnio miejsce w 14-tysięcznym Darłowie. W takich miastach budowa sklepu wielkopowierzchniowego o powierzchni sprzedażowej 500 m2, a sklepu dyskontowego już 300 m2, spowoduje upadek kilkudziesięciu lokalnych sklepów i firm dla nich pracujących.

Kuriozum sprawy tkwi w tym, iż z jednej strony polskie tradycyjne sklepy obciążane są coraz to nowymi podatkami, daninami na rzecz budżetu państwa i gmin, handel drobnotowarowy na targowiskach obciążany znacznymi opłatami dzierżawnymi i opłatami targowymi, a z drugiej strony sieci wielkopowierzchniowe z taką łatwością zajmują coraz większy udział w rynku - nie płacąc w wielu przypadkach żadnego podatku. Budzi to sprzeciw środowiska kupieckiego.

Sprzedaż towarów po zaniżonych cenach jest specjalnością sieci wielkopowierzchniowych, by wyeliminować lokalnego słabszego uczestnika rynku. Sprzedaż cukru po 10 groszy za 1 kg to nie bajka, lecz fakt zaistniały w końcu września 2003 r w Skierniewicach. Przykładów podobnych w kraju jest setki. Państwo polskie jeśli nie chce sprzyjać polskim przedsiębiorstwom na wzór krajów UE niechaj przynajmniej stworzy jednakowe warunki konkurowania na naszym rynku.

Łamanie prawa przez zagraniczne sieci wielkopowierzchniowe stało się normą. Emisja bonów towarowych przez sieci wielkopowierzchniowe mimo zakazu ustawy "o ochronie konkurencji i konsumenta"z tzw. premią zakupową, to nie tylko objaw arogancji ( w tym przypadku chodzi o sieć francuską Auchan emitującą w grudniu 2003 roku bony towarowe świąteczne) lecz lekceważenie naszego prawa a tym samym Państwa. Prowadzony przez te sieci na wielką skalę lobbing umożliwia dalszą liberalizację polskiego prawa budowlanego i zagospodarowania przestrzennego, poprawiającą skutecznie pozycję na naszym rynku zagranicznych sieci handlowych przy całkowitym nieliczeniu się z polskim rynkiem pracy. Niekorzystne dla środowiska małych i średnich przedsiębiorstw zapisy ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym obowiązujące od 11 lipca 2003 roku, eliminujące to środowisko, jej reprezentantów z bycia stroną w postępowaniu administracyjnym dotyczącym powstawania na danym terenie obiektów wielkopowierzchniowych, czy też wyeliminowanie przedstawiania opinii na ten temat przez samorządy sąsiadujących gmin, jest sporym nieporozumieniem zważywszy na ponad-lokalne oddziaływanie obiektu wielkopowierzchniowego oraz na obowiązujące uregulowania w krajach Unii Europejskiej, gdzie procesy powstawania takich obiektów uspołeczniono-( załącznik nr 3) a handel wielkopowierzchniowy w niedziele, święta i dni ustawowo wolne od pracy ograniczono (patrz - tabela nr 1 ).

Lp
Nazwa kraju
Godziny otwarcia
Ograniczenia handlu
w niedziele i święta
pn.-pt.
sobota
1
Autria
9-19
6-17
Zakazany poza rejonami turystycznymi
2
Belgia
6-20
6-17
Zakazany poza sklepami do 5 osób zatrudnionych lub sklepami specjalistycznymi
3
Dania
0-24
6-16
Zakazany dla sklepów o obrotach większych niż 23 mln. koron rocznie
4
Niemcy
7-20
6-16
Zakazany, poza sklepami które uzyskały specjalne pozwolenia
5
Finlandia
7-21
7-21
Dozwolony w godz.12.00 -21.00 tylko w 5 niedziel w roku
6
Francja
0-24
9-24
Możliwy pod warunkiem zatrudnienia tylu pracowników aby każdy miał w tygodniu ustawową liczbę dni wypoczynku
7
Grecja
0-24
0-24
Zakazany
8
Irlandia
Dozwolony oprócz wyrobów alkoholowych
9
Hiszpania
0-24
0-24
Dozwolony w 9 niedziel w roku, w pozostałe święta zależy to od władz regionu
10
Szwecja
7-24
5-24
Dozwolony
11
Wlk. Brytania
0-24
9-24
Dozwolony w wielkich sklepach przez 6 godzin między godz. 10.00-18.00
12
Włochy
8-20
9-20
Zakazany
13
Luksemburg
Dozwolony w godz. 6.00-13.00, za specjalną zgodą władz
14
Holandia
8-22
6-22
Zakazany , władze lokalne mogą wydać pozwolenie w przypadku jedynie 12 niedziel w roku
15
Portugalia
8-24
6-24
Dozwolony, z dużymi ograniczeniami dla super i hipermarketów
Źródło: Niedzielne handlowanie, Handel 2000, nr 12

Powszechnie mówienie o tworzeniu nowych miejsc pracy j poprzez budowę obiektów wielkopowierzchniowych jest nie tylko demagogią lecz znacznym nadużyciem. Znane są opracowania ekonomistów ( np. Watykański Instytut Ekonomiczny) szacujących wielkości utraty miejsc pracy na lokalnym rynku na skutek uruchomienia obiektu wielkopowierzchniowego, w liczbie 3 utracone miejsca pracy w okolicznym handlu i 3-4 w lokalnym przemyśle przetwórczym - na jedno miejsce pracy utworzone przez sklep wielkopowierzchniowy.

Tak jak już wskazaliśmy normą stało się łamanie polskiego prawa przez zagraniczne sieci handlowe, łamanie prawa pracy, prawa budowlanego, ochrony środowiska, ustawy o nieuczciwej konkurencji ze strony. Wystarczy przeanalizować wyniki kontroli NIK z kwietnia 2002 roku. Zdaniem NIK " tak częste naruszanie przepisów prawa materialnego i procedury administracyjnej przy wydawaniu decyzji reglamentujących lokalizację i realizację dużych obiektów handlowych wskazują na możliwość występowania zjawisk korupcyjnych".
By to wyeliminować Parlament RP dokonał kuriozalnej zmiany w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym z dnia 21 lipca 2003 roku. Nie napawaj to optymizmem, lecz wręcz przeciwnie zamiast obostrzenia trybu powstawania obiektów wielkopowierzchniowych wprowadzono działania ułatwiające, eliminując przy tym tak ważną opinię lokalnych samorządów gospodarczych, stowarzyszeń oraz sąsiadujących z inwestycją lokalnych samorządów gminnych.
Sytuacja jest o tyle dramatyczna, iż sieci wielkopowierzchniowe rozpoczęły wyścig o polskie małe miasta, a w wielu z nich jedyne miejsce pracy jakie można znaleźć jest już tylko praca w tzw. "budżetówce" i w handlu, bądź przedsiębiorstwach pracujących na rzecz małego handlu. Jak już wspomniano w mieście 20 tysięcznym wystarczy niejednokrotnie budowa 300m2 sklepu dyskontowego, by zachwiać dotychczasową strukturą handlu, pogłębiając miejscowe bezrobocie. Należy zauważyć, iż wydajność z 1m2 powierzchni sprzedażowej w sieciach zagranicznych jest znacznie wyższa aniżeli w sklepach polskich (tab. 2).
Zrozumiałe więc, że utrata obrotu przez lokalne sklepy, przy zastosowaniu w wielu przypadkach przez sieci wielkopowierzchniowe cen dumpingowych, jest dużo większa aniżeli wynika to z wielkości nowo-wybudowanej powierzchni handlowej. Jedynie na targowiskach możemy mówić o porównywalnej wielkości tego wskaźnika w stosunku do zagranicznych sieci handlowych, niestety rozdrobnienie tego handlu i handel w mikro powierzchniach handlowych (4-12m2) nie daje szansy na rozwój tych przedsiębiorstw, lecz jedynie na zatrudnienie socjalne. Samorządy w wielu polskich miastach nadużywają interpretacji tego wskaźnika w celu podnoszenia obciążeń finansowych wobec handlu drobnotowarowego, skutecznie ograniczając w ten sposób ich rozwój (opłaty targowe i czynsze dzierżawne stanowią w wielu przypadkach czynsze najbardziej luksusowych ulic miast świata) [2]. Samorząd Gminy Warszawa Centrum w 1997 roku ustanowił opłatę targową na wysokości 12 PLN za 1m2 dziennie. Na skutek buntu kupców i presji środowiska zmniejszono obciążenia do około 5 złotych za 1m2 dziennie, co dotyczyło tylko handlu okazjonalnego, naręcznego.
Obecna ustawa o opłatach lokalnych wprowadziła możliwość pobierania opłat targowych od hal targowych i pawilonów na targowiskach. Wprowadzenie opłat od polskich kupców ma na celu li tylko i wyłącznie ich eliminację z rynku, bowiem tylko oni są w stanie konkurować z powierzchniami wielkopowierzchniowymi zagranicznymi. Dodatkowe obciążenia mają zatem, w ocenie środowiska kupieckiego, na celu wzrost fiskalizmu i doprowadzenie ich do bankructwa.
Wnosimy zatem w ustawie o rozszerzenie tego obciążenia na pozostałe sieci handlowe, wielkopowierzchniowe, tym bardziej, że i one według interpretacji ustawy są targowiskiem. Poprzez rozszerzenie poboru opłaty targowej na duże podmioty handlowe można będzie uzyskać zmniejszenie tych obciążeń od tych, którzy nie mają już szansy na rozwój a w wielu przypadkach nawet i dalszą pracę w tym sektorze. Zrealizujmy równe warunki dla wszystkich uczestników rynku.

Tabela nr 2 obrazuje wielkości sprzedaży na 1m2 w wybranych polskich i zagranicznych sieciach handlowych [3].

Nazwa firmy handlowej
Sprzedaż roczna w przeliczeniu na 1 m2 w USD, na rynku europejskim
Sprzedaż roczna w przeliczeniu na 1 m2 w PLN, w Polsce*
Tesco
18.250
10.000
E.Leclerc
11.900
20.000
Auchan
15.190
b.d
Marc & Spencer
13.390
bd
Carrefour
12.500
21.000
Hypernowa, Albert
50.000
Kaufland
55.000
Real
13.000
Polskie sieci handlowe Lewiatan, Sklepy Familijne
10-12.000
Sklepy osiedlowe
6- 8.000
Sklepy wiejskie
3- 5.000
Handel drobnotowarowy na targowiskach w małych powierzchniach sprzedaży
18.-25.000
* dane szacunkowe, obliczenia własne.

W liczbie obiektów wielkopowierzchniowych nie jesteśmy "outsiderem", wyprzedza nas jedynie Francja - 1056, Niemcy - 1408 i Anglia - 872. Dopędziliśmy Hiszpanię (264) i Włochy (277), tyle że budowane w Polsce hipermarkety są średnio dwukrotnie większe [4], a poza tym są to sieci w przeważającej większości zagraniczne (ponad 90%) .

___________________________
[1] Central European Retail Guide 2002,
[2] Detal Dzisiaj, listopad 2003 r., cyt. za Cushman & Wakefield Healey &Baker, Najdroższe ulice świata.
[3] Jan Rakowski, Handel w Polsce w latach 1989-2000, s. 153, PCHU S.A., Warszawa, grudzień 2001 r.
[4] Jan Rakowski , Handel wewnętrzny w Polsce a handel w wybranych krajach Europy i w USA, Handel wewnętrzny, nr 1/2002, IRWiK

Stronę odwiedziło 2463 osób.